Moduł 2 / Lekcja 6

Wyznaczanie celów w firmie, która szybko rośnie - jak nie stracić kontroli nad oceną okresową?

W Lekcji 2 rozmawialiśmy o tym, że sensowna ocena okresowa zaczyna się od dobrze ustawionych celów i ich kaskadowania:

  • od strategii,
  • przez cele firmowe i działowe,
  • aż do codziennej pracy pracowników.

Dziś skupimy się na praktyce. Bo problemy z celami pojawiają się zwykle w dwóch momentach:

  • gdy je ustalamy,
  • gdy po kilku miesiącach okazuje się, że są już nieaktualne.

Po drodze zmieniają się projekty, klienci, priorytety. A Ty siadasz w którymś momencie do rozmowy oceniającej i zastanawiasz się, czy w ogóle masz do czego się odnieść.

Ta lekcja jest o tym, jak:

  • formułować cele tak, żeby dało się do nich wrócić po 3 lub 6 miesiącach,
  • oceniać ich realizację nawet wtedy, gdy warunki się zmieniły,
  • uniknąć ocen „na wyczucie" i rozmów opartych wyłącznie na pamięci oraz wrażeniach.

Zacznijmy więc od podstawowego pytania - skąd właściwie bierze się ten chaos, kiedy cele ustalamy „sensownie", a potem i tak wszystko się rozjeżdża?

Dlaczego cele pracownicze przestają być aktualne w trakcie okresu oceny?

W firmie, która dynamicznie się rozwija, to naprawdę jest normalne, że po trzech miesiącach rzeczywistość wygląda inaczej niż wtedy, kiedy ustalaliście cele.

Pojawia się nowy klient i nagle połowa zespołu pracuje nad czymś zupełnie innym. Projekt, który miał być strategiczny, zaczyna się opóźniać. Ktoś kluczowy odchodzi. Albo odwrotnie - trafia się okazja rynkowa, której nie było w planie, i trzeba szybko zmienić kierunek.

I same w sobie te zmiany nie są problemem. One są oznaką życia i wzrostu organizacji. Cele przestają być spójne z dwóch powodów.

Po pierwsze - cele żyją krócej niż cykl oceny. W szybko rosnącej firmie priorytety potrafią zmienić się w 4–8 tygodni, a cykl oceny działa jakby świat był stały przez pół roku. W efekcie system ocen staje się „wirtualnym tworem" oderwanym od rzeczywistości - zakłada, że cel raz ustalony będzie aktualny do końca okresu, a nie przewiduje aktualizacji po drodze.

Po drugie - cele są formułowane zbyt ogólnie albo na poziomie, na który pracownik nie ma wpływu. Kiedy cel brzmi „poprawić jakość" albo „zwiększyć wyniki", a nie ma punktu startowego i jasnego miernika, to przy pierwszej zmianie kontekstu przestaje być jasne, co właściwie miało być dowiezione. A jeśli do tego cel zależy od czynników poza kontrolą danej osoby (klient, budżet, decyzje zarządu), to w praktyce rozliczamy okoliczności, nie odpowiedzialność - i cel traci spójność jeszcze szybciej.

W efekcie organizacja idzie w jedną stronę, zapisane cele w drugą i to właśnie wtedy zaczynają się one rozchodzić - nie dlatego, że ktoś nie pracuje, ale dlatego, że kontekst się zmienił, a cele za nim nie nadążyły.

No dobrze - skoro wiemy, dlaczego cele tracą spójność, to teraz kluczowe pytanie brzmi: jak powinien wyglądać cel, do którego faktycznie da się wrócić po kilku miesiącach i go uczciwie ocenić?

Jak formułować cele pracownicze, które da się obiektywnie ocenić?

Większość problemów z oceną realizacji celu bierze się z tego, że od początku był on nieprecyzyjnie sformułowany i nie da się go obiektywnie ocenić.

Cel, który da się ocenić, to taki, do którego możesz wrócić po kilku miesiącach i bez dyskusji o interpretacjach powiedzieć: jesteśmy tu.

W zarządzaniu często opisuje się to zasadą SMART. W dużym skrócie chodzi o to, żeby cel był konkretny, mierzalny i osadzony w realiach biznesu. Problem w tym, że w wielu firmach kończy się to na znajomości samego skrótu, a sposób formułowania celów wcale się nie zmienia.

Dlatego zamiast skupiać się na samym skrócie, warto zobaczyć, jak to wygląda w praktyce.

Po pierwsze, musi być powiązany z realnym wynikiem biznesowym, a nie tylko z aktywnością. Sama aktywność niewiele mówi. To, że ktoś "pracował nad poprawą jakości kodu" albo "usprawniał komunikację w projekcie", jeszcze nie oznacza, że coś się realnie zmieniło.

Jeśli jednak powiemy o:

  • zmniejszeniu liczby bugów na środowisku produkcyjnym o 40%,
  • skróceniu czasu wdrożenia funkcjonalności z 3 tygodni do 2,
  • obniżeniu liczby poprawek po sprincie z 15 do 6,
  • podniesieniu velocity zespołu z 28 do 35 punktów sprintowych,

wtedy rozmawiamy o konkretnym efekcie, a nie tylko o odczuciach.

Po drugie, potrzebny jest jasny punkt startowy. Nie da się mówić o postępie, jeśli nie wiemy, z jakiego poziomu zaczynaliśmy. „Skrócić czas realizacji projektów" brzmi dobrze, ale dopiero informacja, że schodzimy z 14 do 10 tygodni, daje realne odniesienie. Bez tego zawsze zostaje przestrzeń na „chyba jest trochę szybciej".

Kolejna sprawa to strefa wpływu. Cel musi dotyczyć czegoś, na co dana osoba ma realny wpływ. Przykład źle ustawionego celu dla pracownika:

„Zwiększyć przychód firmy o 20% w tym roku."

Brzmi ambitnie. Tylko że jeśli mówimy o handlowcu, który:

  • nie decyduje o pricingu,
  • nie ma wpływu na strategię marketingową,
  • nie wybiera segmentów klientów,

to w praktyce rozliczamy go z decyzji zarządu i sytuacji rynkowej.

Ten sam cel ustawiony poprawnie może brzmieć:

✔️ „Zwiększyć średnią wartość kontraktu z 80 tys. zł do 95 tys. zł poprzez sprzedaż dodatkowych usług u obecnych klientów"

albo

✔️ „Zwiększyć konwersję z 18% do 25% na etapie ofertowania."

I wreszcie - cel musi być zapisany. To brzmi banalnie, ale w wielu firmach cele funkcjonują w rozmowie, a nie w dokumencie. Po pół roku każdy pamięta je trochę inaczej. A jeśli coś nie jest zapisane, bardzo trudno później traktować to jako twarde odniesienie.

Cel, który da się ocenić, nie musi być skomplikowany. Musi być jasny, mierzalny w rozsądnym zakresie, osadzony w biznesie i przypisany do konkretnej odpowiedzialności. Wtedy rozmowa po kilku miesiącach przestaje być debatą o interpretacjach, a staje się rozmową o faktach.

I teraz ważne: nawet jeśli cel jest dobrze ustawiony, to w rosnącej firmie i tak może wydarzyć się coś, co sprawi, że ten cel zwyczajnie przestanie pasować do realiów. I właśnie tu pojawia się kolejny zgrzyt podczas oceny okresowej.

Podsumowując, dobry cel pracowniczy spełnia 4 warunki:

  1. Jest powiązany z wynikiem biznesowym, nie tylko z aktywnością
  2. Ma jasny punkt startowy (baseline)
  3. Leży w strefie wpływu pracownika
  4. Jest zapisany i dostępny dla obu stron

Jak aktualizować cele pracownicze w trakcie okresu oceny?

Tak jak wspomniałam na początku - w firmie, która rośnie, zmiana jest czymś naturalnym. Problem nie polega na tym, że cel przestaje być aktualny. Problem zaczyna się wtedy, gdy udajemy, że nadal jest.

Cele nie są umową na sztywno do końca roku. One są narzędziem. A narzędzie można - i czasem trzeba - dostosować do sytuacji.

Jeśli w marcu zmieniła się sytuacja i pierwotny cel przestał odpowiadać rzeczywistości, to najrozsądniejszą decyzją jest jego aktualizacja. Nie po cichu, tylko wprost - zmieniamy cel, doprecyzowujemy zakres, zapisujemy nową wersję.

Warto przyjąć prostą zasadę: co kwartał wracamy do celów i sprawdzamy, czy nadal są aktualne. Jeśli warunki się zmieniły - aktualizujemy je i zapisujemy nową wersję. Dzięki temu cele nadążają za biznesem, a nie żyją własnym życiem.

Wiele firm korzysta w tym celu z metody OKR (Objectives and Key Results), która zakłada kwartalne przeglądy celów oraz mierzalnych rezultatów. Dzięki temu zespoły regularnie sprawdzają, czy kierunek nadal ma sens i czy sposób mierzenia postępu jest aktualny.

W rozmowie oceniającej możesz wtedy spokojnie powiedzieć:

„Pierwotnie umawialiśmy się na X. W marcu, ze względu na zmianę projektu, zmieniliśmy to na Y. Oceniajmy realizację tej wersji."

No i teraz kolejny krok: nawet jeśli cel został zaktualizowany, to czasem zmiany dzieją się „w trakcie" i wpływają na wynik. Wtedy trzeba wiedzieć, co dokładnie oceniać, żeby to było fair i merytoryczne.

Jak oceniać realizację celów, gdy warunki biznesowe się zmieniły?

Załóżmy, że w połowie okresu wszystko się przestawiło. Projekt został skrócony, budżet został obcięty, klient zmienił zakres. Finalnie wynik nie wygląda tak, jak planowaliście na początku.

I teraz pojawia się ważne pytanie: co właściwie oceniamy?

W takiej sytuacji nie możesz patrzeć wyłącznie na pierwotny rezultat. Musisz spojrzeć szerzej.

Po pierwsze - czy dana osoba dowiozła tyle, ile było realnie możliwe w nowych warunkach? Jeśli zakres się zmniejszył albo budżet został obcięty, to naturalne, że efekt końcowy będzie inny. Pytanie brzmi: czy w tych realiach zrobiła maksimum tego, co było do zrobienia?

Po drugie - jak zareagowała na zmianę? Czy potrafiła się przeorganizować, ustawić priorytety od nowa, zaproponować rozwiązania? Sam wynik to jedno, ale sposób działania w niepewności mówi bardzo dużo o dojrzałości.

I po trzecie - komunikacja. Czy informowała o ryzykach? Czy sygnalizowała problemy odpowiednio wcześnie? Czy brała odpowiedzialność za trudne rozmowy?

Czasem wynik na koniec będzie inny niż ten, który ustaliliście na początku. I to jest normalne.

Wyobraź sobie taką sytuację, kiedy na początku kwartału umawiacie się na: „Dowieziemy moduł X do końca czerwca." W kwietniu wszystko się wywraca do góry nogami. Klient zmienia zakres, dochodzą nowe funkcje, budżet jest mniejszy i jeszcze do tego wszystkiego jeden z kluczowych developerów odchodzi. Finalnie projekt kończy się w sierpniu, a nie w czerwcu.

I teraz masz dwa podejścia. Możesz powiedzieć „Nie dowiozłeś terminu - zatem cel niezrealizowany". Możesz też popatrzeć na to szerzej. Czy ta osoba:

  • szybko przeplanowała pracę?
  • uprzedziła klienta, że termin jest zagrożony?
  • zaproponowała nowe rozwiązanie?
  • ograniczyła skalę opóźnienia?
  • zadbała o to, żeby zespół nie pracował po nocach?

Może się okazać, że pierwotny termin po zmianie zakresu był już nierealny, ale dzięki dobrej decyzji opóźnienie wyniosło 6 tygodni zamiast 3 miesięcy. Finalnie klient został, a zespół dał radę.

I teraz pytanie - czy to jest porażka?

Moim zdaniem zdecydowanie nie, i do takiego podejścia zachęcam też Ciebie. Idealne plany istnieją zazwyczaj tylko na kartkach papieru. A życie wygląda zazwyczaj tak jak opisałam powyżej - dlatego dobrze wiedzieć co zrobić w takiej sytuacji.

W firmach IT, projektowych czy produkcyjnych to szczególnie ważne. Tam zmiana nie jest wyjątkiem - jest normą. A umiejętność działania w tej zmienności często mówi więcej niż sam, oderwany od kontekstu wynik.

Aby tę umiejętność w ogóle móc ocenić, potrzebujemy czegoś więcej niż jednego typu celów. I tu dochodzimy do rozróżnienia, które w praktyce robi ogromną różnicę.

Cele wynikowe i rozwojowe - dlaczego warto je łączyć w ocenie okresowej?

Żeby ocena miała sens, warto patrzeć na dwa rodzaje celów jednocześnie.

Z jednej strony masz cele wynikowe - przychód, marżę, terminowość, liczbę błędów, NPS. To twarde dane. One pokazują, czy biznes dowozi.

Z drugiej strony są cele rozwojowe - wdrożenie nowego procesu, nauczenie się konkretnej kompetencji, przejęcie odpowiedzialności za obszar, poprawa komunikacji w zespole. To one budują fundament pod przyszłe wyniki.

Często skupiamy się wyłącznie na liczbach. A potem jesteśmy zaskoczeni, że ktoś dowozi wynik, ale po drodze pali ludzi, psuje współpracę albo buduje chaos.

Ocena okresowa to moment, w którym warto łączyć jedno z drugim. Patrzeć na liczby, ale nie ignorować tego, jak te liczby zostały dowiezione.

A więc - mamy cele wynikowe i rozwojowe, mamy aktualizacje, ocenę w zmiennych warunkach. Kolejnym wyzwaniem, o którym często słyszę jest: „Ale jak ja mam nie skończyć na 'wydaje mi się'?" I tu wchodzą proste nawyki.

Jak uniknąć subiektywnej oceny pracownika? 3 sprawdzone nawyki

Jeśli chcesz uniknąć rozmów, które zaczynają się od „mam wrażenie" albo „wydaje mi się", potrzebujesz nie wielkiej rewolucji, tylko kilku prostych nawyków.

✔️ Krótkie, regularne podsumowania. Nie musisz robić wielkich przeglądów co miesiąc. Wystarczy raz na kwartał usiąść na 15–30 minut i spokojnie sprawdzić trzy rzeczy: co idzie dobrze, co wymaga korekty i czy cele, które ustaliliście, nadal są aktualne.

To naprawdę zmienia jakość późniejszej rozmowy oceniającej. Bo nie próbujecie wtedy odtworzyć pół roku z pamięci. Macie ciągłość.

✔️ Notowanie kluczowych ustaleń. Za każdym razem, gdy coś się zmienia - zakres projektu, priorytety, sposób mierzenia wyniku - warto to zapisać. Co zmieniamy, dlaczego i jak teraz będziemy to mierzyć. To zajmuje kilka minut, a później oszczędza godziny nieporozumień.

✔️ Rozmowa oparta na faktach, nie na etykietach. Zamiast mówić „mam poczucie, że byłeś mało zaangażowany", warto zapytać: jakie były konkretne wyniki? Jakie liczby? W jakich projektach pojawiły się opóźnienia? Co dokładnie się wydarzyło?

Różnica między „on jest mało zaangażowany" a „w trzech z pięciu projektów przekroczyliśmy termin o ponad dwa tygodnie" jest ogromna. W pierwszym przypadku oceniamy człowieka. W drugim - sytuację i dane.

A jeśli opierasz się na danych, rozmowa oceniająca przestaje być emocjonalna. Staje się merytoryczna.

Dlaczego to jest ważne z perspektywy firmy?

Temat celów to nie jest kwestia formalności ani „ładnie poukładanego procesu". To jest temat monitorowania i przenoszenia strategii firmy do codziennej pracy zespołów.

Jeśli cele są źle ustawione, bardzo szybko zaczynają pojawiać się napięcia. Pracownicy czują, że są oceniani niesprawiedliwie, bo nie do końca wiedzą, z czego są rozliczani. Mają poczucie, że wszystko zależy od interpretacji. A to podkopuje zaufanie.

Z drugiej strony pojawia się rozmyta odpowiedzialność. Skoro cele są ogólne i zmieniają się bez jasnej aktualizacji, to trudno jednoznacznie powiedzieć, kto za co odpowiada. Wtedy wszystko staje się „wspólne" - czyli w praktyce niczyje.

I trzecia rzecz, która jest kluczowa z perspektywy CEO - brak danych do decyzji. Jeśli nie masz twardych odniesień, decyzje o podwyżkach, awansach czy dalszym rozwoju ludzi zaczynają opierać się na intuicji. A intuicja jest ważna, ale w firmie, która rośnie, nie może być jedynym kompasem.

Dobrze ustawione cele robią coś bardzo prostego, ale bardzo cennego. Wprowadzają jasność. Ułatwiają trudne rozmowy, bo opierają je na konkretach. I pozwalają podejmować decyzje personalne w oparciu o fakty, a nie o chwilowe wrażenie.

A to w dłuższej perspektywie przekłada się nie tylko na lepsze rozmowy oceniające, ale na stabilniejsze i bardziej przewidywalne zarządzanie całą firmą.

Na zakończenie

W firmie, gdzie wszystko się zmienia, nie potrzebujesz bardziej sztywnych celów.

Potrzebujesz:

✔️ celów powiązanych z wynikiem,

✔️ jasnego punktu startowego i końcowego,

✔️ realnej strefy wpływu,

✔️ regularnego przeglądu i aktualizacji.

Ocena okresowa nie powinna być próbą odtworzenia ostatnich 6 czy 12 miesięcy z pamięci. Powinna być logicznym podsumowaniem wcześniej ustalonych i monitorowanych celów.

Moduł Oceny Pracy

Zautomatyzuj proces ocen

Nie rób wszystkiego samodzielnie, skorzystaj ze wsparcia dedykowanego narzędzia HR tech

Contract left Contract Right