Absencja pracowników - jak skutecznie ją ograniczyć? Praktyczne strategie dla managerów

Absencja pracowników - jak skutecznie ją ograniczyć? Praktyczne strategie dla managerów

Jeszcze parę lat temu problem z nadmiernymi absencjami często rozwiązywał się sam. Jeśli wynikały one ze zmęczenia pracowników, frustracji albo pracownicy zwyczajnie przestawali odnajdywać się w organizacji, po prostu odchodzili. Rynek pracy był rozpędzony, ofert nie brakowało, a znalezienie nowego pracodawcy dla wielu osób nie stanowiło większego wyzwania.

W 2026 roku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Rekrutacji jest mniej, procesy trwają dłużej, a decyzja o zmianie pracy wiąże się z dużo większym ryzykiem. Coraz częściej mówi się również o pojęciu job hugging, czyli o zjawisku w którym pracownicy zostają w organizacji nie dlatego, że są zadowoleni, ale dlatego, że obecna sytuacja na rynku nie daje im poczucia bezpieczeństwa i nie pozwala przejść szybko do innego miejsca pracy.

Job hugging jest pewnego rodzaju paradoksem, ponieważ, to, że pracownik nie składa wypowiedzenia, wcale nie oznacza, że nadal jest zaangażowany. Często oznacza jedynie, że postanowił przeczekać. A z mojego doświadczenia wynika, że właśnie w takich momentach organizacje zaczynają obserwować coś innego niż wzrost rotacji. Coraz częściej pojawia się spadek zaangażowania, mniejsza chęć do współpracy, większe zmęczenie, wycofanie z życia zespołu, a z czasem również częstsze nieobecności.

Wielu managerów popełnia ten pierwszy błąd

Zaczynają analizować zwolnienia lekarskie, a tymczasem zwolnienie bardzo rzadko jest początkiem problemu. Najczęściej jest jego finałem. To właśnie dlatego coraz częściej mówi się nie tylko o absencji pracowników, ale również o samym zjawisku “absenteeism”. To termin określający nieobecność pracownika w pracy, której przyczyną mogą być zarówno problemy zdrowotne, jak i czynniki organizacyjne, takie jak przeciążenie, przewlekły stres, wypalenie zawodowe, czy nieodpowiednie warunki pracy.

Dlatego, gdy rozmawiam z managerami o absencji, praktycznie zawsze zadaję im jedno pytanie: co wydarzyło się na kilka miesięcy przed pierwszym zwolnieniem? Bardzo rzadko odpowiedź brzmi: "nic". Znacznie częściej okazuje się, że wcześniej pojawiły się nadgodziny, kolejne reorganizacje, brak ludzi w zespole, konflikty, zmieniające się priorytety albo pracownik, który od miesięcy mówił, że "wszystko jest w porządku", chociaż było dokładnie odwrotnie.

Absencja pracownicza to nie zawsze zwolnienie lekarskie

Kiedy w zespole rośnie liczba nieobecności, naturalnym odruchem jest szukanie przyczyn w zdrowiu pracowników. To zrozumiałe, ale problem polega na tym, że bardzo łatwo wrzucić wszystkie nieobecności do jednego worka i potraktować je jako ten sam problem. A tak po prostu nie jest.

Absencja chorobowa jest tylko jednym z rodzajów nieobecności, z którymi mierzą się organizacje. Część z nich jest całkowicie niezależna od pracodawcy i managera. Choroby, urazy, planowane zabiegi, opieka nad dzieckiem, czy urlopy związane z rodzicielstwem były i zawsze będą naturalnym elementem funkcjonowania każdego zespołu. Rolą managera nie jest sprawienie, żeby ludzie nigdy nie chorowali.

Rolą managera jest stworzenie środowiska, do którego pracownik będzie chciał wrócić. W przypadku choroby priorytetem powinno być zdrowie pracownika, a nie skracanie jego nieobecności. Nieobecność z tytułu choroby zawsze będzie wpływała na organizację pracy zespołu, ale nie oznacza to, że każdą absencję należy traktować jako problem wymagający natychmiastowej interwencji. Szczególnie interwencji samego managera. 

Są jednak przyczyny absencji, na które organizacja ma realny wpływ 

I właśnie ona powinna najbardziej interesować managerów. To sytuacje, na które organizacja ma realny wpływ. Nie dlatego, że odpowiada za zdrowie pracowników, ale dlatego, że każdego dnia wpływa na ich doświadczenia w pracy. Zbyt duże obciążenie obowiązkami, przewlekły stres, niejasne oczekiwania, konflikty, brak wsparcia. Poczucie, że od miesięcy daje się z siebie wszystko, a nikt tego nawet nie zauważa. To właśnie z takich sytuacji bardzo często rodzi się problem, który kilka miesięcy później widzimy już tylko jako kolejne L4. 

A to kolejne L4 zapala organizacyjną lampkę, która prowadzi do tego, że managerowie bardzo często próbują ograniczać absencję. A powinni zacząć od ograniczania powodów, które do niej prowadzą, bo to dwie zupełnie różne rzeczy.

Manager najczęściej zauważa problem za późno

Jest jedna rzecz, która powtarza się praktycznie w każdej organizacji, z którą pracowałam. Kiedy pytam managera, od kiedy jego zdaniem pracownik ma problem, najczęściej słyszę: "Od momentu, kiedy zaczął często chodzić na L4". A kiedy rozmawiam z samym pracownikiem, okazuje się, że problem zaczął się kilka miesięcy wcześniej.

Dokładnie z tego powodu tak ważna jest uważność. I nie, nie po to, żeby diagnozować ludzi. To nie jest rola managera. Po to, żeby zauważyć, że coś się zmieniło.

Pracownicy bardzo rzadko przychodzą pewnego dnia do pracy i nagle przestają sobie radzić. Zdecydowanie częściej wysyłają wiele drobnych sygnałów, które pojedynczo wydają się nieistotne, ale razem zaczynają układać się w konkretny obraz.

Największy błąd? Patrzenie na każdy z tych sygnałów osobno. Jeden gorszy dzień nic nie oznacza. Jedno spóźnienie też nie. Jedno L4 również. Ale jeśli w ciągu kilku tygodni zaczynasz obserwować kilka zmian jednocześnie, warto się zatrzymać.

Na co zwracam uwagę jako HR?

1. Nagle znika zaangażowanie i inicjatywa

To jeden z pierwszych sygnałów, które bardzo łatwo przeoczyć. Jeszcze miesiąc temu ta osoba proponowała rozwiązania, zabierała głos na spotkaniach i angażowała się w nowe projekty. Dzisiaj wykonuje dokładnie to, co zostało jej zlecone. Ani mniej, ani więcej. Nie zawsze oznacza to też wypalenie, ale bardzo często oznacza, że coś zabiera jej energię. Z mojego doświadczenia właśnie wtedy warto porozmawiać, a nie czekać na spadek wyników, bo kiedy spadają wyniki, zazwyczaj jest już za późno. 

2. Dobry pracownik nagle zaczyna popełniać błędy

To moment, który wielu managerów interpretuje jako brak zaangażowania, a bardzo często chodzi o coś zupełnie innego. Przeciążony człowiek nie przestaje być kompetentny. Po prostu zaczyna funkcjonować na granicy swoich możliwości. Zapomina, myli priorytety, trudniej mu się skupić. Potrzebuje więcej czasu na zadania, które wcześniej wykonywał bez problemu. Jeżeli podobne sygnały zaczynają pojawiać się u większej części zespołu, przestaje to być problem konkretnego pracownika - staje się problemem organizacji pracy.

3. Przestaje być częścią zespołu

To jeden z najbardziej niedocenianych sygnałów. Pracownik nadal przychodzi do pracy. Realizuje zadania. Nie sprawia problemów, ale… nie zostaje już po spotkaniu na krótką rozmowę. Nie bierze udziału w luźnych dyskusjacch w kuchni. Wyłącza kamerę. Coraz rzadziej odzywa się podczas spotkań. Coraz częściej wybiera pracę w samotności. Jeśli nie wynika to z samej osobowości i charakteru, to  jest to pierwszy sygnał, że pracownik przestaje czuć się częścią zespołu, a stąd już bardzo blisko do spadku motywacji i późniejszej absencji.

4. Coraz częściej "wypada" na jeden dzień

Tutaj managerowie bardzo często popełniają dwa błędy. Pierwszy? Panikują po pierwszym wolnym dniu w środku tygodnia, myśląc, że pracownik był właśnie na rozmowie rekrutacyjnej. Drugi? Ignorują piąty raz. Pojedynczy dzień nieobecności w dłuższej perspektywie naprawdę niewiele mówi. Znacznie więcej mówi powtarzalność. Powtarzalność zobaczysz dopiero wtedy, gdy nieobecności całego zespołu masz w jednej karcie ewidencji urlopów, a nie w mailach i arkuszu.

Jeżeli krótkie nieobecności zaczynają pojawiać się regularnie, szczególnie po bardzo intensywnych okresach albo zawsze w podobnym momencie miesiąca, warto potraktować to jako sygnał do rozmowy, a nie do oceniania lub podejrzewania. 

5. Najbardziej martw się o tych, którzy mówią, że wszystko jest w porządku

To może zabrzmieć przewrotnie, ale najbardziej niepokoją mnie nie osoby, które otwarcie mówią, że są zmęczone. Martwią mnie ci, którzy od miesięcy odpowiadają: "Spokojnie, dam radę”.  To właśnie oni najczęściej biorą kolejne projekty. Pracują po godzinach, nie wykorzystują urlopu. Pomagają wszystkim, ale nigdy nie proszą o wsparcie. Z zewnątrz wyglądają jak idealni pracownicy, ale tylko do momentu, w którym nagle znikają na kilka tygodni. Zaległy urlop to jeden z niewielu takich sygnałów, które widać w liczbach. Limity urlopowe pokazują dni dostępne, wykorzystane i zaległe – dla każdej osoby osobno.

Dlatego jedną z najważniejszych kompetencji managera nie jest umiejętność zarządzania zadaniami - jest nią umiejętność zauważania ludzi i traktowania poważnie rzeczy, które poważnymi się nie wydają. 

Co konkretnie możesz zrobić? 

W tym miejscu większość managerów zadaje jedno pytanie: "No dobrze, ale co konkretnie mogę zrobić?" I właśnie od tego chciałabym zacząć kolejną część, bo dobra wiadomość jest taka, że wiele działań, które realnie ograniczają absencję, nie wymaga dodatkowego budżetu, benefitów, ani nawet nowych procedur. Wymaga przede wszystkim świadomego podejścia do zarządzania ludźmi.

8 rzeczy, które możesz zrobić już od jutra, żeby ograniczyć absencję w swoim zespole

Powiem coś, co może być mało popularne: managerowie często szukają sposobów na ograniczenie absencji tam, gdzie najtrudniej coś zmienić. Wymyślają nowe benefity, programy wellbeingowego, platformy do badania nastrojów, dodatkowe szkolenia. Tak, to wszystko może pomóc, ale z mojego doświadczenia wynika, że największy wpływ na absencję mają drobne rzeczy, które dzieją się każdego dnia. Czyli na przykład to, jak rozmawiasz z ludźmi. Jak planujesz pracę. Na co reagujesz, a co ignorujesz.

Poniżej znajdziesz osiem działań, które możesz wdrożyć praktycznie od zaraz, które nie wymagają dodatkowego budżetu. Wymagają jedynie większej uważności.

1. Przestań pytać ludzi, czy mają dużo pracy

To jedno z najbardziej bezużytecznych pytań w zarządzaniu zespołem. Bo odpowiedzi prawie zawsze są 2 i brzmią tak: "Nie, spokojnie, jest ok", “O jezu, jestem tak zarobiony, że nie wyrabiam”. To pierwsze pada zazwyczaj z ust najbardziej odpowiedzialnych osób. Zamiast pytać, czy ktoś jest przeciążony, zapytaj: Co w tym tygodniu najbardziej zabiera Ci energię? albo: Gdybyś mógł odłożyć jedno zadanie na przyszły tydzień, które by to było?

To są pytania, które otwierają rozmowę i często pokazują prawdziwy problem.

Protip: raz w tygodniu poproś każdego członka zespołu, żeby wskazał jedną rzecz, która najbardziej utrudnia mu pracę. Bardzo często problemem nie jest liczba zadań, ale chaos, brak priorytetów albo ciągłe zmiany.

2. Najbardziej zaangażowany pracownik nie powinien być karany dodatkowymi obowiązkami

To błąd, który wszyscy widzimy bardzo często. Kto robi najlepiej? Ania. Komu więc  dokładamy kolejny projekt? Ani. Kto zostanie dłużej? Ania. Kto wdroży nową osobę? Też Ania. A potem wszyscy są zaskoczeni, kiedy Ania po roku mówi, że jest wypalona i chce się zwolnić. 

Najbardziej zaangażowani ludzie najrzadziej proszą o pomoc, ale to nie znaczy, że jej nie potrzebują.

Protip: raz na dwa tygodnie sprawdź, kto w zespole realizuje najwięcej zadań, bierze udział w największej liczbie projektów i najczęściej pomaga innym. To właśnie te osoby najłatwiej przeoczyć.

3. Nie czekaj, aż pracownik sam powie, że ma problem

To chyba największy mit zarządzania ludźmi. "Gdyby coś się działo, przecież by powiedział". Nie, większość ludzi nie powie. Bo nie chce wyjść na osobę, która sobie nie radzi, nie chce obciążać zespołu. Bo myśli, że "jeszcze trochę wytrzyma". Dlatego właśnie regularne spotkania 1:1 nie są dodatkiem, są narzędziem do wychwytywania problemów, zanim staną się kryzysem. I uwaga, uwaga. Spotkanie 1:1 nie powinno zaczynać się od pytania: "Na jakim etapie jest projekt?". To jest status, a nie rozmowa.

Protip: na początku każdego spotkania zadaj jedno pytanie niezwiązane z zadaniami. Na przykład: Jak Ci się ostatnio pracuje? To naprawdę wystarczy.

4. Reaguj na zmianę zachowania, a nie dopiero na spadek wyników

Największy błąd? Czekanie. Manager widzi, że coś się zmieniło, ale mówi sobie: "Może samo przejdzie". Czasami przejdzie, ale częściej nie. Jeżeli ktoś od kilku tygodni jest wyraźnie bardziej wycofany, mniej aktywny albo łatwiej się irytuje, warto zwyczajnie zapytać, co się dzieje. Po prostu zapytać. To często jedna z najprostszych i jednocześnie najskuteczniejszych rzeczy, jakie może zrobić manager.

Protip: nigdy nie zaczynaj takiej rozmowy od: "Co się z Tobą dzieje?". Powiedz raczej: “Zauważyłem, że od jakiegoś czasu funkcjonujesz trochę inaczej niż zwykle. Chciałem zapytać, czy wszystko w porządku”. To ogromna różnica.

5. Przestań nagradzać ludzi za to, że są zawsze dostępni

To jest temat, o którym mówi się zdecydowanie za mało. Jeżeli największe uznanie w zespole zdobywa osoba, która:

  • odpisuje na wiadomości o 22:00,
  • odbiera telefon na urlopie,
  • przychodzi do pracy z gorączką,
  • nigdy nie bierze L4,

to wysyłasz wszystkim bardzo prosty komunikat: "Dobry pracownik zawsze jest dostępny”. A później dziwisz się, że ludzie nie odpoczywają, nie korzystają z urlopu, ukrywają problemy zdrowotne i pracują do momentu całkowitego wyczerpania.

Protip: chwal ludzi za jakość pracy. Nigdy za to, że pracują kosztem własnego zdrowia.

6. Bezpieczeństwo psychologiczne nie polega na tym, że wszyscy są mili

Mam wrażenie, że bezpieczeństwo psychologiczne stało się jednym z tych pojęć, których używamy bardzo często, ale rzadko zastanawiamy się, co tak naprawdę oznacza. To nie jest zespół, w którym nikt się nie kłóci, w którym brakuje trudnych rozmów, ani nie jest też zgadzaniem się ze wszystkim. Bezpieczeństwo psychologiczne zaczyna się w momencie, w którym pracownik nie boi się powiedzieć: "Nie wyrabiam", "Nie rozumiem tego zadania", "Potrzebuję pomocy", albo… "Myślę, że idziemy w złą stronę".

Jeżeli pracownik za każdym razem, gdy zgłasza problem, słyszy: "Przecież inni też mają dużo pracy", albo "Musimy to po prostu dowieźć", to bardzo szybko uczy się jednego. Lepiej nic nie mówić.

Protip: na następnym spotkaniu 1:1 zapytaj pracownika: "Co ostatnio najbardziej utrudnia Ci pracę?", a potem... nic nie mów przez chwilę. Większość managerów zbyt szybko zaczyna szukać rozwiązania, a często pracownik najbardziej potrzebuje poczucia, że został wysłuchany.

7. Docenianie nie kosztuje. Brak doceniania często kosztuje bardzo dużo.

Przez lata spotkałam wielu managerów, którzy byli przekonani, że ludzi motywują przede wszystkim pieniądze. Oczywiście, wynagrodzenie ma znaczenie, ale z mojego doświadczenia wynika, że znacznie częściej ludzie odchodzą z innego powodu. 

Ludzie najczęściej odchodzą, gdy mają poczucie, że wszystko, co robią, stało się niewidzialne. I nie, nie chodzi o wielkie programy motywacyjne, konkursy, bonusy. Czasami wystarczy jedno zdanie: "Dzięki. Wiem, ile pracy Cię to kosztowało". Managerowie często nie doceniają, jak duży wpływ na zaangażowanie mają takie codzienne komunikaty, a zwłaszcza wtedy, gdy zespół od miesięcy pracuje pod dużą presją.

Protip: spróbuj przez najbliższy tydzień codziennie podziękować jednej osobie za coś konkretnego. Nie za to, że "dobrze pracuje", za konkretną sytuację. To zupełnie zmienia sposób odbierania informacji zwrotnej.

8. Powrót do pracy to część procesu. Nie jego koniec.

Jest jeszcze jeden moment, który bardzo często jest pomijany - powrót pracownika. Nie mam na myśli wyłącznie osób wracających po przeziębieniu. Tak samo wygląda to po urlopie macierzyńskim, rodzicielskim, wychowawczym, czy nawet po dłuższej nieobecności związanej z sytuacją rodzinną.

Widziałam wiele organizacji, w których proces wyglądał dokładnie tak samo. Pracownik wraca, dostaje laptopa, listę zaległości i słyszy: "Dobrze, że już jesteś, możesz działać". Tylko że… przez kilka tygodni albo miesięcy zmieniło się wszystko. Priorytety, procesy, zespół, narzędzia. Czasami zmienił się nawet sam manager, a mimo to oczekujemy, że od pierwszego dnia pracownik będzie funkcjonował tak, jakby nic się nie wydarzyło. To po prostu nierealne.

Szczególnej uważności wymagają rodzice wracający po urlopach związanych z narodzinami dziecka. Oni nie wracają wyłącznie do pracy, wracają do zupełnie nowej rzeczywistości. Dlatego dobry onboarding po powrocie jest równie ważny jak onboarding nowego pracownika.

Protip: nie zaczynaj pierwszego dnia od zaległości. Najpierw zorganizuj spokojną, 30-minutową rozmowę. Opowiedz, co zmieniło się podczas nieobecności. Ustal priorytety. Zapytaj, czego pracownik potrzebuje, żeby spokojnie wrócić do swojej roli. To jedna z tych inwestycji, które zwracają się dużo szybciej, niż większości managerów się wydaje.

Dane nie powiedzą Ci, dlaczego ludzie nie przychodzą do pracy, ale powiedzą, gdzie zacząć szukać

Jest jeszcze jedna pułapka, w którą bardzo łatwo wpaść. Manager widzi wzrost absencji, sprawdza raporty i wyciąga pewne wnioski. Problem w tym, że same liczby praktycznie nigdy nie pokazują całego obrazu. Jeżeli jeden zespół ma o 30% wyższą absencję niż pozostałe, to jeszcze niczego nie dowodzi. To dopiero początek analizy.

Dopiero kiedy zestawisz absencję z rotacją, nadgodzinami, wynikami badań zaangażowania, wykorzystaniem urlopów, czy zmianami organizacyjnymi, zaczyna pojawiać się prawdziwy obraz sytuacji. Dlatego zawsze powtarzam managerom jedną rzecz. Nie analizuj wskaźników w Excelu. Analizuj ludzi, którzy za nimi stoją, bo za każdą liczbą jest czyjaś historia, a właśnie zrozumienie tej historii pozwala podejmować dobre decyzje. Absencję, wykorzystanie urlopów i ewidencję czasu pracy zestawisz w raportach bez przepisywania danych do arkusza.

Czego manager nigdy nie powinien robić?

Na koniec warto pamiętać o jednej rzeczy, więc powtórzę: samo zwolnienie lekarskie bardzo rzadko jest problemem. Najczęściej jest jego konsekwencją. Dlatego są zachowania managerów, które (nawet jeśli wynikają z dobrych intencji) mogą skutecznie zniechęcać pracowników do otwartego mówienia o trudnościach. Do najczęstszych należą:

  • publiczne komentowanie zwolnień lekarskich,
  • podważanie zasadności nieobecności,
  • oczekiwanie odbierania telefonów podczas L4,
  • chwalenie osób, które przychodzą do pracy mimo choroby,
  • porównywanie pracowników pod względem liczby zwolnień.

Takie działania nie ograniczają absencji. Sprawiają jedynie, że pracownicy zaczynają ukrywać problemy zdrowotne i przychodzą do pracy mimo choroby. To zjawisko określane jest jako presenteeism - obecność w pracy pomimo złego stanu zdrowia. Choć krótkoterminowo może wydawać się korzystne dla organizacji, w praktyce często prowadzi do spadku efektywności, większej liczby błędów oraz jeszcze dłuższych nieobecności w przyszłości.

Zdrowa organizacja to nie taka, w której pracownicy nigdy nie korzystają ze zwolnień lekarskich. To taka, w której nie boją się zadbać o swoje zdrowie, a managerowie potrafią reagować na problemy, zanim przerodzą się one w długotrwałą absencję.

Podsumowanie

Jest jedna, najważniejsza rzecz, którą chciałabym, żebyś zapamiętał/a po przeczytaniu tego artykułu i którą powtarzam wielokrotnie: absencja bardzo rzadko zaczyna się od zwolnienia lekarskiego. Najczęściej zaczyna się dużo wcześniej. Od pracownika, który od miesięcy jest przeciążony. Od managera, który nie ma czasu na rozmowę. Od zespołu, który funkcjonuje w permanentnym pośpiechu. Od osoby, która kolejny raz mówi, że da radę, choć od dawna już sobie nie radzi.

Rolą managera nie jest ograniczanie zwolnień lekarskich, nie jest też przekonywanie ludzi, żeby szybciej wracali do pracy. Rolą managera jest tworzenie środowiska, w którym pracownicy nie muszą czekać do momentu, aż jedynym sposobem na odpoczynek stanie się L4.

I na koniec najważniejsze: najlepsze organizacje nie wyróżniają się tym, że ludzie w nich nie chorują. Wyróżniają się tym, że potrafią zauważyć problem, zanim pracownik będzie zmuszony powiedzieć, że potrzebuje długiej przerwy. 

Aneta Wodarz-Krasnodębska

Konsultantka HR, mentorka i twórczyni marki Baba z HR, w ramach której wspiera ludzi i firmy w świadomym rozwoju zawodowym. Na co dzień współpracuje z organizacjami jako dyrektorka HR i HR Business Partner, pomagając zespołom i liderom budować zdrowe, skuteczne struktury HR.

Może Cię zainteresować

Wiedza HR w Twoim mailu

Otrzymuj regularne informacje i upraszczaj HR razem z nami

Wypełniając formularz, wyrażasz zgodę na otrzymywanie od CALAMARI Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k. z siedzibą w Warszawie, ul. Chmielna 2/31, 00-020 Warszawa, informacji handlowych pocztą elektroniczną.

Dziękujemy za dołączenie!
Ups! Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie!
Kamil Wojewoda
Kasia Dobrzańska
Małgorzata Kiryłowicz
Skorzystaj z intuicyjnego systemu HR

Dołącz do 130.000+ zadowolonych pracowników ze 106 krajów

Przekonaj się, ile czasu możesz zyskać dzięki automatyzacji zarządzania urlopami, łatwemu śledzeniu czasu pracy czy jednemu miejscu na wszystkie dokumenty kadrowe.

Bez karty płatniczej. Bez zobowiązań.
Agnieszka Popławska
Paweł Gonczaruk
Ewelina Filipiuk
Contract left Contract Right

Wiedza HR w Twoim mailu

Otrzymuj regularnie informacje i upraszczaj HR razem z nami

Wypełniając formularz, wyrażasz zgodę na otrzymywanie od CALAMARI Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k. z siedzibą w Warszawie, ul. Chmielna 2/31, 00-020 Warszawa, informacji handlowych pocztą elektroniczną.

Dziękujemy za dołączenie!
Ups! Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie!