Wypowiedzenie umowy o pracę mailem: jak rozstać się z pracownikiem zdalnym zgodnie z prawem
Pracownika, którego widujesz tylko na wideo, można zwolnić w pełni zdalnie. Wypowiedzenie wysłane mailem jest skuteczne: stosunek pracy się rozwiąże. Pytanie brzmi, czy rozwiąże się prawidłowo, czy wadliwie, bo ta druga opcja zazwyczaj kończy się sądem.
Przy wypowiedzeniu umowy o pracę mailem różnica sprowadza się do dwóch rzeczy: czym plik został podpisany i kiedy dotarł do pracownika. Poniżej masz obie rzeczy rozłożone na części, razem z momentem, w którym najłatwiej się pomylić, czyli kolejnością odbierania dostępów.
Stan prawny: 19 października 2026 r. Tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady prawnej w konkretnej sprawie.
Czy można wypowiedzieć umowę o pracę mailem?
Tak, ale tylko wtedy, gdy dokument jest opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Sam mail niczego nie załatwia: liczy się podpis, nie kanał.
Wypowiedzenie wysłane zwykłą wiadomością, jako skan podpisanego pisma lub SMS-em też rozwiąże umowę o pracę. Będzie jednak wadliwe, a pracownik dostanie do ręki gotową podstawę do odwołania się do sądu. To rozróżnienie wraca w całym artykule, bo tu najczęściej myli się skuteczność z legalnością.
Kodeks pracy nie wymaga, żeby wręczyć wypowiedzenie osobiście ani żeby wysłać je pocztą. Wymaga formy pisemnej. Resztę pracodawca wybiera sam. Jeśli dopiero zastanawiasz się nad trybem rozstania, zebraliśmy je w osobnym tekście o zwolnieniu pracownika w świetle Kodeksu pracy.
Dwie rzeczy, które trzeba rozdzielić
Przy rozstaniu na odległość rozstrzygają się dwie niezależne kwestie, a pomyłka na każdej z nich kończy się inaczej:
- Forma, czyli czym dokument jest podpisany. Odpowiada na nią art. 30 § 3 Kodeksu pracy.
- Doręczenie wypowiedzenia, czyli moment, w którym oświadczenie dotarło do pracownika. Odpowiada na to art. 61 Kodeksu cywilnego.
Można potknąć się na każdej z osobna. Prawidłowo podpisany plik wysłany na martwą skrzynkę to problem z doręczeniem. Skan dostarczony idealnie, z potwierdzeniem odczytu, to problem z formą.
Forma: czym musi być podpisane wypowiedzenie
Przepis, którego nowelizacja nie ruszyła
Art. 30 § 3 Kodeksu pracy brzmi tak samo jak dekadę temu:
Oświadczenie każdej ze stron o wypowiedzeniu lub rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia powinno nastąpić na piśmie.
Brzmi banalnie, ale 27 stycznia 2026 r. weszła nowelizacja, która kilkanaście przepisów Kodeksu pracy otworzyła na postać elektroniczną: wnioski pracownika, zawiadomienie związku zawodowego, informacje o monitoringu. Art. 30 ominęła.
Wychodzi z tego sytuacja, która potrafi zaskoczyć. O zamiarze wypowiedzenia zawiadomisz dziś związek zawodowy zwykłym mailem, bo art. 38 Kodeksu pracy został ucyfrowiony. Samego wypowiedzenia tak nie wyślesz.
Kodeks pracy nie tłumaczy, czym jest forma pisemna, więc przez art. 300 sięgamy do Kodeksu cywilnego. Art. 78 § 1 mówi, że wystarczy własnoręczny podpis na dokumencie z treścią oświadczenia woli, czyli kartka i długopis.
Kwalifikowany podpis elektroniczny, czyli jedyna cyfrowa droga
Art. 78¹ Kodeksu cywilnego otwiera drugie wejście. Oświadczenie złożone w postaci elektronicznej i opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym jest równoważne oświadczeniu złożonemu w formie pisemnej.
W praktyce wygląda to tak: przygotowujesz wypowiedzenie jako PDF, podpisuje je osoba uprawniona do działania w imieniu pracodawcy, plik idzie mailem do pracownika. Nie trzeba niczego drukować ani skanować.
Przy słowach „osoba uprawniona” trzeba się zatrzymać, bo przy podpisie elektronicznym to realny problem. Certyfikat identyfikuje konkretnego człowieka, a nie stanowisko. Art. 3¹ Kodeksu pracy mówi, że za pracodawcę będącego jednostką organizacyjną czynności z zakresu prawa pracy wykonuje osoba lub organ zarządzający tą jednostką lub inna osoba do tego wyznaczona. Zanim podpiszesz, upewnij się więc, że umocowanie z czegoś wynika: z reprezentacji w KRS, z pełnomocnictwa lub z wewnętrznego wyznaczenia danej osoby do czynności kadrowych. Sam certyfikat tego nie potwierdzi.
Druga rzecz, o którą pracownicy pytają najczęściej: jak sprawdzić, czy podpis jest prawdziwy. Plik trzeba wysłać w oryginale, a nie jako wydruk zapisany ponownie do PDF, bo to kasuje podpis. Odbiorca zweryfikuje go w czytniku PDF lub w bezpłatnym weryfikatorze udostępnianym przez dostawców usług zaufania. Warto uprzedzić o tym w treści wiadomości.
Sam podpis kupujesz u dostawcy usług zaufania, a wiadomość wysyłasz z firmowej poczty. Reszta procesu, czyli ustalenie, czy pracownika wolno zwolnić, co ma na stanie i jakie dostępy trzeba wyłączyć, dzieje się po stronie HR. Do tego wracamy w dalszej części tekstu.
Co z darmowym podpisem w mObywatelu
Od października 2025 r. aplikacja mObywatel pozwala bezpłatnie podpisać pięć dokumentów miesięcznie u jednego dostawcy kwalifikowanym podpisem elektronicznym. To nie jest namiastka ani podpis „prawie kwalifikowany”, tylko pełnoprawny podpis w rozumieniu unijnego rozporządzenia eIDAS. W aplikacji dostępnych jest pięciu dostawców.
Jest jednak haczyk, który przy wypowiedzeniu rozstrzyga sprawę. Regulamin wiąże tryb darmowy z oświadczeniem składanym we własnym imieniu, w sprawie prywatnej, niezwiązanej z wykonywanym zawodem, firmą lub innym podmiotem, który składający reprezentuje. Pracodawca podpisujący wypowiedzenie działa w cudzym imieniu, więc wychodzi poza ten tryb już na poziomie definicji. Dochodzi do tego szczegół praktyczny: certyfikat wydawany w trybie darmowym jest jednorazowy i zawiera wyłącznie imię, nazwisko i PESEL, bez jakichkolwiek danych pracodawcy.
To ograniczenie wynika z warunków usługi, a nie z przepisu. Art. 78¹ Kodeksu cywilnego nie pyta, jaką umowę podpisujący ma z dostawcą certyfikatu, więc samo wypowiedzenie prawdopodobnie zachowa ważność. Prawdopodobnie, bo nie ma w tej sprawie orzeczenia, a budowanie firmowej procedury na niesprawdzonym założeniu przy dokumencie, który ląduje w sądzie pracy, to kiepski pomysł.
Wniosek praktyczny: mObywatel świetnie sprawdzi się przy umowie najmu czy sprzedaży auta. Firma, która chce rozstawać się z ludźmi elektronicznie, potrzebuje komercyjnego certyfikatu. Hierarchię podpisów i to, czym różni się kwalifikowany od zaufanego, rozkładamy na czynniki w osobnym tekście o podpisywaniu umów elektronicznych.
Cztery sposoby, które wyglądają na wystarczające
Każdy z nich bywa stosowany w dobrej wierze i żaden nie zachowuje formy pisemnej:
Skan podpisanego pisma. Widać na nim odręczny podpis, więc intuicja podpowiada, że forma pisemna została zachowana. Nie została. Skan to graficzne odwzorowanie podpisu, czyli forma dokumentowa z art. 77² Kodeksu cywilnego. Sądy nie traktują tego jako zachowania właściwej formy.
Zwykła wiadomość e-mail. Bez kwalifikowanego podpisu to ta sama forma dokumentowa co SMS.
SMS i komunikatory. Sąd Najwyższy wypowiedział się tu wprost. W wyroku z 11 kwietnia 2024 r. (II PSKP 86/22) uznał, że wysłanie pracownikowi SMS-em oświadczenia o rozwiązaniu umowy nie spełnia wymogu formy pisemnej, jeśli nie zostało opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym. Dziś odpowiednikiem tego pojęcia jest podpis kwalifikowany.
Profil zaufany. Najczęstsza pomyłka, bo wydaje się urzędowy i poważny. Nie jest jednak kwalifikowanym podpisem elektronicznym, więc nie wypełnia art. 78¹ Kodeksu cywilnego. Sprawa nie jest przy tym tak oczywista, jak bywa przedstawiana: art. 20ae ust. 2 ustawy o informatyzacji zrównuje skutki podpisu zaufanego z podpisem własnoręcznym. Przeważa jednak stanowisko, że działa to w relacjach z podmiotami publicznymi, dla których profil powstał, a Sąd Najwyższy się w tej sprawie nie wypowiedział. Przy wypowiedzeniu nie warto tego testować.
Skuteczne, ale wadliwe
Tu zaczyna się część, którą najczęściej przekręcają poradniki. Niezachowanie formy nie oznacza, że wypowiedzenie nie wywołało skutku.
Oświadczenie przekazane zwykłym mailem rozwiąże stosunek pracy. Jednocześnie będzie wadliwe i narazi pracodawcę na roszczenia. Naruszenie przepisów o wypowiadaniu umów jest bowiem samodzielną podstawą z art. 45 § 1 Kodeksu pracy, niezależną od tego, czy sama przyczyna rozstania była zasadna.
Dobrze pokazuje to stara uchwała Sądu Najwyższego z 2 października 2002 r. (III PZP 17/02), wydana jeszcze w czasach faksu. Sąd uznał, że doręczenie pisma wypowiadającego faksem jest skuteczne i rozpoczyna bieg terminu na odwołanie, ale stanowi naruszenie art. 30 § 3 Kodeksu pracy. Ta sama konstrukcja działa dziś przy mailu.
Praktyczny wniosek jest taki, że zwolnienie zwykłym mailem nie pozwala pracownikowi zakwestionować samego faktu rozstania. Daje mu za to mocny argument w sporze o odszkodowanie. Musi jednak zdążyć z odwołaniem w ciągu 21 dni, a sąd i tak zbada całość sprawy. Ile to kosztuje, liczymy pod koniec artykułu.
Doręczenie: kiedy wypowiedzenie uznaje się za złożone
Moment doręczenia to nie formalność, tylko data, od której wszystko się liczy. Wyznacza dzień rozwiązania umowy, początek biegu okresu wypowiedzenia i 21 dni, w których pracownik może pójść do sądu. Pomyłka o jeden dzień potrafi przesunąć koniec zatrudnienia o cały miesiąc lub otworzyć pracownikowi termin, który miał już minąć.
Liczy się możliwość zapoznania się, a nie podpis pracownika
Pracownik nie musi podpisywać wypowiedzenia. Nie musi też się na nie zgadzać ani potwierdzać odbioru. Wypowiedzenie to oświadczenie jednostronne, więc jego skuteczność nie zależy od reakcji drugiej strony.
Rozstrzyga art. 61 § 1 Kodeksu cywilnego:
Oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią.
Słowo „mogła” jest tu najważniejsze. Nie liczy się, czy pracownik przeczytał, tylko czy miał realną możliwość przeczytania. Sąd Najwyższy potwierdzał to wielokrotnie, między innymi w wyroku z 10 października 2017 r. (II PK 259/16).
Odwraca to intuicję wielu pracodawców. Pracownik, który odkłada słuchawkę, nie otwiera maila przy Tobie lub wychodzi ze spotkania, niczego nie blokuje. Pod warunkiem że faktycznie stworzono mu możliwość zapoznania się z dokumentem.
E-mail: kiedy dokładnie dociera
Dla wiadomości elektronicznych obowiązuje osobna reguła, art. 61 § 2 Kodeksu cywilnego: oświadczenie jest złożone z chwilą, gdy wprowadzono je do środka komunikacji elektronicznej tak, żeby adresat mógł się z nim zapoznać.
Czytane dosłownie wygląda to na „z chwilą wejścia na serwer”, ale w stosunku pracy bezpieczniej być ostrożniejszym. Pracownik nie ma obowiązku siedzieć przy skrzynce po godzinach. Jeśli wiadomość wpada na konto o 21:00, bezpieczniej założyć, że możliwość zapoznania się z nią powstała dopiero następnego dnia pracy. Nie rozstrzygnął tego żaden wyrok wprost, więc to ostrożna praktyka, a nie pewnik.
Konsekwencja bywa kosztowna. Okres wypowiedzenia liczony w miesiącach kończy się w ostatnim dniu miesiąca. Wypowiedzenie wysłane w piątek o 21:00, w ostatnim dniu miesiąca, może więc zacząć biec dopiero od kolejnego miesiąca i przesunąć rozstanie o pełny miesiąc.
Stąd prosta zasada: wysyłaj w godzinach pracy pracownika, najlepiej w trakcie rozmowy. Nie odcinaj mu też wcześniej dostępu do skrzynki. Temu wątkowi poświęcamy osobną sekcję, bo to najczęstszy błąd przy rozstaniach zdalnych.
List polecony i awizo: domniemanie, nie fikcja doręczenia
Tradycyjna przesyłka polecona nadal jest dobrym kanałem. Nie jest natomiast ani jedynym, ani automatycznie najbezpieczniejszym rozwiązaniem, choć wielu pracodawców tak ją traktuje.
Krąży przekonanie, że po dwóch awizach wypowiedzenie uznaje się za doręczone „z automatu”, tak jak pismo z sądu. To nieporozumienie, i to takie, które powtarzają nawet niektóre poradniki prawne.
Fikcja doręczenia, czyli automatyczny skutek po upływie terminu odbioru, pochodzi z Kodeksu postępowania cywilnego. Sąd Najwyższy w wyroku z 15 grudnia 2021 r. (IV CSKP 82/21) wyjaśnił, dlaczego nie można jej tu stosować: przepisy o doręczeniach procesowych to normy prawa publicznego i nie przenosi się ich, nawet przez analogię, na oświadczenia woli. A wypowiedzenie jest oświadczeniem woli.
Działa za to co innego: wzruszalne domniemanie faktyczne. Dwukrotne awizowanie przesyłki z oświadczeniem pracodawcy pozwala przyjąć, że pracownik miał możliwość zapoznania się z treścią (wyrok SN z 5 października 2005 r., I PK 37/05). Pracodawca wykazuje, że wysłał pismo na właściwy adres i że awizo zostawiono. Dalej ciężar dowodu przechodzi na pracownika.
Różnica wychodzi dopiero na sali sądowej. Fikcji nie da się podważyć. Domniemanie owszem: wystarczy, że pracownik wykaże pobyt w szpitalu, wyjazd lub to, że przesyłka poszła na adres, pod którym od dawna nie mieszka. Wtedy domniemanie upada i trzeba na nowo ustalić, kiedy oświadczenie faktycznie dotarło. A od tej daty zależy koniec okresu wypowiedzenia i termin na odwołanie.
Do tego dochodzi spór o to, którego dnia doręczenie następuje. Przez lata przyjmowano, że dopiero po upływie terminu odbioru, bo adresat ma prawo odebrać pismo nawet ostatniego dnia (wyrok SN z 14 czerwca 2017 r., II PK 178/16). W wyroku z 8 sierpnia 2023 r. (I PSKP 21/22) Sąd Najwyższy odszedł od tej linii i przyjął, że doręczenie następuje co do zasady następnego dnia po awizo, bo inaczej adresat sam decydowałby, kiedy zadziała cudze oświadczenie woli.
Ta nowsza linia nie jest jeszcze utrwalona. Sam Sąd Najwyższy wiąże ją z sytuacją, w której pracownik ma realną możliwość zapoznania się z pismem i mimo to celowo przesyłki nie podejmuje. Nie jest to więc automat działający w każdej sprawie, tylko reguła, przy której sąd bada okoliczności.
Dla pracodawcy wniosek jest jeden: przy doręczeniu wypowiedzenia pocztą nie planuj terminów co do dnia. Jeśli data rozwiązania umowy ma znaczenie, na przykład przy miesięcznym terminie na zwolnienie dyscyplinarne, poczta jest ryzykownym kanałem.
Pracownik odmawia przyjęcia lub znika
Odmowa przyjęcia pisma nie ratuje pracownika. Sąd Najwyższy przesądził to jeszcze w wyroku z 13 grudnia 1996 r. (I PKN 41/96). Podobnie celowe nieodbieranie przesyłki, które przenosi ciężar dowodu na pracownika (wyrok z 11 grudnia 1996 r., I PKN 36/96).
Obrazowo: jeśli pracownik odmawia wzięcia do ręki wypowiedzenia i wychodzi z pokoju, nie oznacza to, że w ten sposób przed nim „uciekł”.
Gorzej, gdy pracownik po prostu przestaje odpowiadać. Wtedy nie opieraj całego procesu na jednym kanale. Przygotuj drugi sposób doręczenia tego samego dokumentu i zbieraj dowody kolejnych prób kontaktu.
Pomaga tu stanowisko Sądu Najwyższego z wyroku z 18 stycznia 2007 r. (II PK 178/06): wysłanie identycznej treści najpierw elektronicznie, a potem pocztą, nie narusza wymogu formy pisemnej. Dlatego dwa kanały równolegle to standard, a nie asekuracja.
Sposób doręczenia jest zresztą dowolny. Kurier też jest w porządku (wyrok SN z 9 września 2011 r., III PK 5/11). Liczy się to, żeby później dało się wykazać, kiedy i w jaki sposób pracownik uzyskał możliwość zapoznania się z oświadczeniem.
Rozmowa online krok po kroku
Spotkanie przez komunikator nie zastępuje dokumentu. Ale połączenie obu rzeczy, rozmowy i równoczesnego przekazania prawidłowo podpisanego oświadczenia, jest dziś najsensowniejszym sposobem rozstania z pracownikiem zdalnym.
Zanim połączysz się z pracownikiem
Sprawdź, czy pracownik nie jest chroniony. Art. 41 Kodeksu pracy zakazuje wypowiedzenia w czasie urlopu i innej usprawiedliwionej nieobecności, ale tylko dopóki nie upłynął okres uprawniający do rozwiązania umowy bez wypowiedzenia z art. 53. Przy długim zwolnieniu lekarskim pracownika zdalnego ta ochrona w pewnym momencie odpada. Osobno chronione są pracownice w ciąży i osoby na urlopach związanych z rodzicielstwem (art. 177). Ochrona przedemerytalna z art. 39 obejmuje osoby, którym brakuje nie więcej niż 4 lata do wieku emerytalnego, pod warunkiem że okres zatrudnienia pozwoli im uzyskać prawo do emerytury.
Jeżeli firma prowadzi kalendarz nieobecności w systemie HR, sprawdzenie zajmuje chwilę: widać, kto jest na urlopie i jakie nieobecności zostały zgłoszone. To dobry pierwszy filtr, zanim umówisz rozmowę. Status zwolnienia lekarskiego potwierdź jednak dodatkowo w PUE ZUS, bo do systemu kadrowego trafia ono dopiero wtedy, gdy ktoś je tam wprowadzi. Sam odczyt statusu też jeszcze nie przesądza sprawy: o ochronie decyduje sytuacja pracownika w chwili składania oświadczenia, czytana przez art. 41 i art. 53 Kodeksu pracy.
Przygotuj i podpisz dokument wcześniej. Plik ma być gotowy i podpisany, zanim włączysz kamerę. Sprawdź, czy podpis się waliduje i czy PDF się otwiera.
Zadbaj, żeby pracownik tego dnia rozpoczął pracę. To zalecenie łatwo przeoczyć, a potrafi uratować całą procedurę. Chodzi o to, żeby pracownik nie mógł później bronić się, że był nieobecny z powodu choroby. W praktyce prawnicy radzą umawiać rozmowę co najmniej godzinę po rozpoczęciu przez niego pracy.
Ma to związek z linią orzeczniczą, w której Sąd Najwyższy uznał, że wypowiedzenie pracownikowi, który świadczył pracę, a dopiero potem wykazał niezdolność do niej, nie narusza art. 41 Kodeksu pracy (wyrok z 14 października 1997 r., I PKN 322/97).
Tu akurat przydaje się elektroniczna lista obecności. Zapis rozpoczęcia pracy, zarejestrowany przez przeglądarkę, telefon czy Slacka, ułatwia późniejsze wykazanie, że danego dnia pracownik przystąpił do obowiązków. Nie jest to dowód rozstrzygający sam z siebie, ale jest obiektywnym śladem, którego nie zastąpi niczyja pamięć.
Przebieg rozmowy
Po stronie pracodawcy powinna być więcej niż jedna osoba. Jedna prowadzi rozmowę, druga jest świadkiem przebiegu.
Dalej wygląda to tak:
- Przekaż decyzję na początku rozmowy, bez długiego wstępu.
- W pierwszych minutach wyślij podpisany dokument na aktywny służbowy adres e-mail.
- Poproś o sprawdzenie skrzynki i zapoznanie się z treścią.
- Jeśli system to umożliwia, zachowaj potwierdzenie dostarczenia lub przeczytania wiadomości.
Gdyby pracownik stwierdził, że nic nie dostał, nie wdawaj się w dyskusję. W razie sporu biegły informatyk jest w stanie ustalić, czy wiadomość trafiła na skrzynkę i czy została otwarta.
Oświadczenie można wysłać także na prywatny adres pracownika. Najbezpieczniej wtedy, gdy pracownik sam ten adres podał do kontaktu: Kodeks pracy wymienia wśród danych pracowniczych „dane kontaktowe wskazane przez taką osobę” (art. 22¹ § 1 pkt 3), a Ty masz argument, że stworzyłeś realną możliwość zapoznania się z pismem. To dwie osobne kwestie: samo posiadanie adresu nie przesądza jeszcze, że wolno go użyć akurat do tego celu, więc warto mieć zgodę lub jasne ustalenie co do kanału kontaktu. Załącznik warto zabezpieczyć hasłem przekazanym inną drogą.
Załóż, że ta rozmowa jest nagrywana
Pracownik może nagrywać spotkanie i nie musi Cię o tym uprzedzać. Przyjmij, że tak właśnie jest.
Sądy bywają skłonne dopuścić dowód z nagrania zrobionego bez zgody rozmówcy. Sąd Najwyższy zajmował się tym w wyroku z 22 kwietnia 2016 r. (II CSK 478/15), choć była to sprawa cywilna, a nie pracownicza, więc przenoszenie wniosków na spór o wypowiedzenie wymaga ostrożności.
Praktyczny skutek jest prosty. Mów rzeczowo i trzymaj się tego, co napisano w dokumencie. Największe szkody robią zarzuty wymyślone na gorąco, w reakcji na emocje pracownika, bo potem to one stają się osią sporu. Przyczyna wskazana w piśmie i przyczyna wypowiedziana na głos muszą być tą samą przyczyną.
Notatka z doręczenia
Przebieg doręczenia trzeba umieć odtworzyć także po kilku miesiącach, gdy szczegóły dawno się zatarły. Dlatego zaraz po rozmowie spisz notatkę.
Powinna zawierać:
- datę i godzinę spotkania,
- uczestników,
- sposób przekazania dokumentu,
- adres e-mail użyty do wysyłki,
- informację, czy pracownik potwierdził zapoznanie się z treścią, czy odmówił przyjęcia.
Przy spotkaniu online zachowaj dodatkowo samą wiadomość z załącznikiem, potwierdzenia dostarczenia lub odczytu oraz plik z kwalifikowanym podpisem elektronicznym.
Wszystko to trafia do akt pracownika. Jeśli prowadzisz dokumentację w kartotece pracowniczej, masz komplet w jednym miejscu, z historią zmian i ograniczeniem dostępu do osób, które faktycznie powinny to widzieć. Za pół roku nikt nie będzie przekopywał skrzynki w poszukiwaniu jednego maila.
Kolejność, w której najłatwiej się pomylić
IT zwykle chce odciąć dostępy w dniu rozmowy, żeby pracownik nie wyniósł danych. Przy rozstaniu zdalnym taka kolejność potrafi wywrócić całą procedurę.
Dostęp do służbowej skrzynki nie powinien zostać zablokowany, zanim dokument dotrze do pracownika i zanim będzie miał realną możliwość zapoznania się z jego treścią. Zbyt wczesne odebranie dostępów utrudnia później wykazanie skutecznego doręczenia.
Cała konstrukcja z art. 61 Kodeksu cywilnego opiera się na możliwości zapoznania się z treścią. Jeśli sam tę możliwość odebrałeś, trudno potem twierdzić, że istniała.
Właściwa kolejność wygląda więc tak: rozmowa, doręczenie, potwierdzenie, dopiero potem dostępy. Dotyczy to jednak tej skrzynki, przez którą doręczasz. Jeśli oświadczenie idzie listem poleconym lub na adres prywatny, nie ma powodu, żeby trzymać otwartą pocztę służbową: wtedy dostępy możesz wygasić od razu, a czekasz tylko na dowód doręczenia wybranym kanałem.
Nie oznacza to, że trzeba zostawić pracownika w systemach na cały okres wypowiedzenia. Art. 36² Kodeksu pracy pozwala zwolnić go z obowiązku świadczenia pracy aż do upływu okresu wypowiedzenia, z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. To decyzja jednostronna i nie wymaga zgody pracownika.
Dzięki temu bezpieczeństwo danych i dowód doręczenia przestają sobie przeszkadzać. Najpierw doręczasz oświadczenie, w nim zwalniasz pracownika z obowiązku świadczenia pracy, a zaraz potem wygaszasz uprawnienia.
Zostaje pytanie, co właściwie trzeba wyłączyć. Przy zespole rozproszonym odtwarzanie tego z pamięci w dniu rozmowy kończy się tak, że o dwóch narzędziach ktoś sobie przypomina tydzień później. Lista dostępów powinna istnieć wcześniej, a do tego wracamy pod koniec artykułu.
Porozumienie stron zdalnie
Jeśli rozstajecie się w zgodzie, jest prościej, ale nie całkiem dowolnie. Art. 30 § 3 Kodeksu pracy dotyczy oświadczeń jednostronnych, czyli wypowiedzenia i rozwiązania bez wypowiedzenia, więc porozumienia stron nie obejmuje. Formy pisemnej tu nie ma.
Wchodzi za to inny przepis, o którym łatwo zapomnieć. Przez art. 300 Kodeksu pracy stosuje się art. 77 § 2 Kodeksu cywilnego: skoro umowę o pracę zawarto na piśmie, jej rozwiązanie za zgodą obu stron wymaga zachowania formy dokumentowej.
W praktyce oznacza to, że wymiana maili wystarczy, bo mail jest dokumentem w rozumieniu art. 77³ Kodeksu cywilnego. Sama rozmowa telefoniczna już nie, bo nie zostaje po niej żaden nośnik. A jeśli formy dokumentowej zabraknie, art. 74 § 1 Kodeksu cywilnego ogranicza możliwość dowodzenia zeznaniami świadków, czyli odbiera dokładnie to, czego pracodawca potrzebuje w sporze.
Zajrzyj jeszcze do samej umowy o pracę. Jeżeli zastrzega ona dla rozwiązania formę pisemną, sprawdź, czy robi to pod rygorem nieważności. Jeśli nie precyzuje skutku, art. 76 Kodeksu cywilnego każe w razie wątpliwości przyjąć, że chodzi wyłącznie o cele dowodowe. Nawet klauzula z rygorem nieważności bywa w prawie pracy kwestionowana, bo art. 18 Kodeksu pracy unieważnia postanowienia mniej korzystne dla pracownika niż przepisy. Jeśli jednak taki zapis w umowie jest, bezpieczniej wymienić się podpisanymi egzemplarzami.
Czego łatwo nie dopilnować przy rozstaniu zdalnym
Forma i doręczenie to nie wszystko. Przy rozstaniu na odległość najłatwiej zapomnieć o wymogach, które obowiązują tak samo przy każdym wypowiedzeniu.
Przyczyna. Musi znaleźć się w oświadczeniu o wypowiedzeniu umowy na czas określony i nieokreślony oraz przy rozwiązaniu bez wypowiedzenia. Ma być prawdziwa i konkretna, bo to ona będzie przedmiotem sporu. Jak powinien wyglądać sam dokument, pokazujemy we wzorze wypowiedzenia z omówieniem.
Pouczenie o prawie odwołania. Oświadczenie powinno zawierać informację o tym, że pracownikowi przysługuje odwołanie do sądu pracy. Termin to 21 dni od doręczenia pisma. Pominięcie pouczenia nie unieważnia wypowiedzenia, ale działa na niekorzyść pracodawcy: art. 265 Kodeksu pracy pozwala sądowi przywrócić termin pracownikowi, który uchybił mu bez własnej winy, a brak pouczenia jest typowym powodem takiego wniosku.
Okres wypowiedzenia i jego koniec. Przy umowie na czas określony i nieokreślony: dwa tygodnie przy zatrudnieniu krótszym niż 6 miesięcy, miesiąc przy co najmniej 6 miesiącach, trzy miesiące przy co najmniej 3 latach. Umowa na okres próbny ma własne, krótsze terminy z art. 34 Kodeksu pracy. Okres liczony w tygodniach kończy się w sobotę, liczony w miesiącach w ostatnim dniu miesiąca. Jeśli nie chcesz liczyć tego ręcznie, mamy kalkulator okresu wypowiedzenia.
Konsultacja ze związkiem zawodowym. O zamiarze wypowiedzenia trzeba zawiadomić zakładową organizację związkową reprezentującą pracownika, podając przyczynę. Od 27 stycznia 2026 r. można to zrobić w postaci papierowej lub elektronicznej, czyli mailem. Organizacja ma 5 dni na zastrzeżenia, w tej samej formie. Przy rozwiązaniu bez wypowiedzenia opinię wyraża niezwłocznie, nie później niż w ciągu 3 dni.
Miesięczny termin przy zwolnieniu dyscyplinarnym. Rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z winy pracownika nie może nastąpić po upływie miesiąca od dnia, w którym pracodawca dowiedział się o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie. Przy wysyłce pocztą ten termin bywa pułapką, bo liczy się moment doręczenia, a nie nadania. To jeden z tych przypadków, w których e-mail z kwalifikowanym podpisem jest po prostu bezpieczniejszy od listu.
Ograniczenia związane z pracą zdalną. Art. 67²³ Kodeksu pracy zakazuje opierania wypowiedzenia na tym, że pracownik złożył wniosek o pracę zdalną lub zaprzestał jej wykonywania w trybie z art. 67²². Warto jednak wiedzieć, że przepis jest węższy, niż bywa streszczany: chroni w trzech wskazanych sytuacjach, a przy wniosku o pracę zdalną dotyczy pracowników uprzywilejowanych, między innymi rodziców małych dzieci i opiekunów. Nie jest to generalna ochrona każdej osoby, która poprosiła o pracę z domu.
Offboarding pracownika zdalnego
Sprzęt: Kodeks pracy tego nie reguluje
Zacznijmy od szczerej informacji, bo w internecie łatwo trafić na inną. W Kodeksie pracy nie ma przepisu o zwrocie sprzętu po ustaniu zatrudnienia. Przepisy o pracy zdalnej regulują obowiązki pracodawcy w trakcie jej trwania: zapewnienie narzędzi, instalację i serwis, pokrycie kosztów energii i łączności, szkolenia. O tym, co dzieje się z laptopem po rozstaniu, milczą.
Dlatego zasady zwrotu powinny znaleźć się w regulaminie lub porozumieniu dotyczącym pracy zdalnej: w jakim terminie, w jaki sposób, kto zamawia kuriera i kto za niego płaci. Pokrycie kosztów przesyłki przez pracodawcę jest dobrą praktyką i oszczędza sporu, ale nie wynika wprost z ustawy.
Przy zwrocie przyda się protokół z numerami seryjnymi i stanem sprzętu. Żeby jednak w ogóle wiedzieć, czego się domagać, trzeba mieć aktualną listę tego, co pracownik od firmy dostał. To zwykle najsłabsze ogniwo, bo sprzęt wydaje się przez lata, często doraźnie. Jeśli wyposażenie i dostępy są prowadzone w polach niestandardowych kartoteki, raport firmowego sprzętu z przypisaniem do osoby składasz w kilka kliknięć i zapisujesz jako szablon na kolejne razy.
Nie potrącaj wartości laptopa z wynagrodzenia
Pracownik nie oddał sprzętu, więc nasuwa się, żeby odjąć jego wartość z ostatniej wypłaty. To jeden z najdroższych błędów w całym offboardingu.
Art. 87 § 1 Kodeksu pracy zawiera zamknięty katalog należności, które wolno potrącić bez zgody pracownika: świadczenia alimentacyjne i inne należności egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych, zaliczki pieniężne oraz kary pieniężne z art. 108 Kodeksu pracy. Wartości niezwróconego sprzętu tam nie ma.
Potrącenie czegokolwiek spoza tej listy wymaga zgody pracownika. I tu wraca wątek z początku artykułu, bo art. 91 § 1 Kodeksu pracy wymaga zgody wyrażonej na piśmie. Nowelizacja ze stycznia 2026 r. ucyfrowiła wiele przepisów, ale tego nie ruszyła. Zgody na potrącenie nie zbierzesz więc zwykłym mailem, tak samo jak nie wyślesz nim wypowiedzenia. Zadziała natomiast ta sama furtka co przy wypowiedzeniu: oświadczenie pracownika opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym zachowuje formę pisemną.
Jeśli pracownik sprzętu nie oddaje, zostaje wezwanie do zwrotu, a potem droga sądowa. Podstawa jest przy tym korzystna dla pracodawcy: art. 124 Kodeksu pracy. Za mienie powierzone z obowiązkiem zwrotu, a więc też za narzędzia pracy, pracownik odpowiada w pełnej wysokości, bez limitu trzech miesięcy wynagrodzenia z art. 119. Warunkiem jest prawidłowe powierzenie mienia z obowiązkiem zwrotu. Przepisy nie narzucają tu konkretnej formy, ale w sporze to pracodawca musi je wykazać, dlatego protokół spisany przy wydaniu sprzętu, a nie dopiero przy odbiorze, jest najmocniejszym dowodem. Odpowiedzialność nie jest przy tym automatyczna: pracownik może się z niej uwolnić, jeśli wykaże, że szkoda powstała z przyczyn od niego niezależnych. Samodzielne potrącenie to natomiast prosta droga do przegranej sprawy o wynagrodzenie.
Świadectwo pracy
Świadectwo pracy wydaje się w dniu ustania stosunku pracy, a nie w ciągu 7 dni, jak często można przeczytać. Siedem dni pojawia się w art. 97 Kodeksu pracy w innym kontekście: to termin na przesłanie świadectwa pocztą lub doręczenie w inny sposób, gdy wydanie w terminie nie było możliwe z przyczyn obiektywnych.
Przepisy nie regulują wprost postaci świadectwa pracy. Przyjmuje się, i takie jest też stanowisko Państwowej Inspekcji Pracy, że można je sporządzić elektronicznie i opatrzyć kwalifikowanym podpisem elektronicznym, bo przez art. 300 Kodeksu pracy działa tu art. 78¹ Kodeksu cywilnego. Skan lub PDF bez takiego podpisu to za mało. Co dokładnie musi się w nim znaleźć, rozkładamy na części we wzorze świadectwa pracy z omówieniem.
Jednego robić nie wolno: uzależniać wydania świadectwa od zwrotu laptopa. Art. 97 § 1³ Kodeksu pracy mówi wprost, że wydanie świadectwa pracy nie może być uzależnione od uprzedniego rozliczenia się pracownika z pracodawcą. Sprzęt i świadectwo to dwie zupełnie oddzielne sprawy.
Ekwiwalent za urlop
Od 27 stycznia 2026 r. Kodeks pracy określa termin wypłaty ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Zasada jest taka, że wypłaca się go w terminie wypłaty wynagrodzenia.
Wyjątek dotyczy sytuacji, w której termin wypłaty wynagrodzenia przypada przed dniem rozwiązania stosunku pracy. Wtedy ekwiwalent wypłaca się w ciągu 10 dni od ustania zatrudnienia, a jeśli ten dzień jest wolny od pracy, w dniu poprzedzającym. Warto to rozróżnić, bo dziesięciodniowy termin bywa podawany jako reguła, a jest wyjątkiem.
Podstawą do wyliczenia jest stan urlopu na dzień ustania zatrudnienia. Jeśli urlopy są prowadzone w systemie, a nie w arkuszu, liczba jest gotowa od ręki.
Ile kosztuje błąd
Wadliwe wypowiedzenie nie unieważnia rozstania, ale otwiera pracownikowi dwie drogi.
Roszczenia pracownika. Przy wypowiedzeniu sąd orzeka o bezskuteczności, przywróceniu do pracy lub o odszkodowaniu. Odszkodowanie wynosi od dwutygodniowego do trzymiesięcznego wynagrodzenia, nie mniej niż za okres wypowiedzenia. Przy rozwiązaniu bez wypowiedzenia odszkodowanie odpowiada wynagrodzeniu za okres wypowiedzenia, a przy umowie na czas określony za czas, do którego umowa miała trwać, ale nie więcej niż za okres wypowiedzenia.
Grzywna. To osobna droga, inna niż roszczenia pracownika, i dotyczy tylko części przypadków. Wykroczeniem jest wypowiedzenie lub rozwiązanie stosunku pracy z rażącym naruszeniem przepisów prawa pracy (art. 281 § 1 pkt 3 Kodeksu pracy), a nie każde uchybienie formalne. Grozi za to grzywna od 2000 do 60 000 zł. Niewydanie świadectwa pracy w terminie to odrębne wykroczenie, z innej podstawy (art. 282 § 1 pkt 3), ale z taką samą grzywną.
Te widełki są świeże. Do 8 lipca 2026 r. wynosiły od 1000 do 30 000 zł, więc stawka wzrosła dwukrotnie.
Odszkodowanie za świadectwo pracy. Przy świadectwie grzywna bywa zresztą mniejszym problemem niż roszczenie samego pracownika. Art. 99 Kodeksu pracy daje mu prawo do naprawienia szkody wyrządzonej niewydaniem w terminie lub wydaniem niewłaściwego świadectwa, w wysokości wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy z tego powodu, nie dłużej niż 6 tygodni.
Co zrobić, gdy wypowiedzenie poszło zwykłym mailem
Zdarza się, że artykuł trafia do kogoś dzień po fakcie. Wtedy warto wiedzieć dwie rzeczy.
Po pierwsze, umowa już się rozwiązuje i nie da się tego cofnąć jednostronnie. Bieg okresu wypowiedzenia ruszył z chwilą, w której pracownik mógł zapoznać się z treścią, i od tej samej chwili liczy się jego 21 dni na odwołanie.
Po drugie, wadę formy warto naprawić jak najszybciej. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 18 stycznia 2007 r. (II PK 178/06), wysłanie identycznej treści oświadczenia najpierw elektronicznie, a potem pocztą, nie narusza wymogu formy pisemnej. Wyślij więc to samo oświadczenie, bez zmiany treści i bez zmiany przyczyny, w prawidłowej formie. Nie wystawiaj nowego dokumentu z nową datą, bo wtedy pojawią się dwa różne oświadczenia i spór o to, które z nich rozwiązało umowę.
Jeśli masz wątpliwości, na tym etapie taniej jest zapłacić za godzinę u prawnika niż za trzymiesięczne odszkodowanie.
Gdzie uporządkowane procesy HR robią różnicę
Rozstanie z pracownikiem to moment, w którym widać, czy dane kadrowe są w jednym miejscu, czy rozsypane po mailach, arkuszach i czyjejś pamięci. Prawie każdy krok z tego artykułu opiera się na informacji, którą trzeba mieć przedrozmową, a nie zdobywać w jej trakcie.
W praktyce chodzi o cztery rzeczy.
Czy pracownika w ogóle wolno teraz zwolnić. Ochrona z art. 41 Kodeksu pracy zależy od tego, czy pracownik jest na urlopie lub innej usprawiedliwionej nieobecności. Kalendarz nieobecności daje odpowiedź od ręki, choć status zwolnienia lekarskiego i tak trzeba potwierdzić w PUE ZUS.
Kiedy pracownik zaczął pracę danego dnia. To wraca przy sporze o to, czy w chwili doręczenia świadczył pracę. Ewidencja czasu pracy zostawia zapis, którego nie zastąpi niczyja pamięć.
Co pracownik ma na stanie i do czego ma dostęp. W systemie HR da się to prowadzić na bieżąco w polach dodatkowych przy profilu pracownika: laptop, telefon, karta, konta w narzędziach. W Calamari robisz to w module Pracownicy, a z tych samych pól składasz potem raport firmowego sprzętu i zapisujesz go jako szablon na kolejne razy. Dzięki temu lista do odebrania istnieje, zanim ktokolwiek umówi rozmowę.
Gdzie wylądują dowody. Wypowiedzenie, potwierdzenie doręczenia, notatka ze spotkania i protokół zwrotu sprzętu powinny trafić w jedno miejsce z historią zmian i ograniczonym dostępem. Za pół roku, gdy przyjdzie pozew, nikt nie będzie przekopywał skrzynki w poszukiwaniu jednego maila.
Żaden system HR nie podpisze za Ciebie wypowiedzenia ani nie oceni, czy przyczyna jest zasadna. Ale to on decyduje o tym, czy w dniu rozmowy masz wszystkie informacje pod ręką, czy improwizujesz. A improwizacja przy rozstaniu kosztuje najwięcej.
Checklista zdalnego rozstania
Do wklejenia do wewnętrznej procedury. Warto mieć dwie wersje, osobną dla spotkania stacjonarnego i osobną dla online, bo różnią się momentem doręczenia i sposobem zbierania dowodów.
Przed rozmową
- Sprawdzone, czy pracownik nie jest chroniony: urlop, zwolnienie lekarskie, ciąża i urlopy rodzicielskie, wiek przedemerytalny
- Ustalona przyczyna, prawdziwa i konkretna
- Zawiadomiony związek zawodowy, jeśli pracownika reprezentuje
- Dokument zawiera przyczynę, pouczenie o 21 dniach i prawidłowo wyliczoną datę końca okresu wypowiedzenia
- Plik podpisany kwalifikowanym podpisem elektronicznym przez osobę uprawnioną, podpis zwalidowany
- Potwierdzony aktualny adres e-mail i adres korespondencyjny
- Zaplanowana rozmowa w godzinach pracy pracownika, po rozpoczęciu przez niego dnia
- Ustalone, kto po stronie pracodawcy prowadzi rozmowę, a kto jest świadkiem
- Przygotowana lista sprzętu i dostępów przypisanych do pracownika
- Umówiony z IT moment wygaszenia uprawnień, po doręczeniu
- Zamówiony kurier po sprzęt lub ustalony inny sposób zwrotu
W dniu rozmowy
- Decyzja przekazana na początku rozmowy, rzeczowo i zgodnie z treścią dokumentu
- Dokument wysłany w pierwszych minutach rozmowy
- Pracownik poproszony o sprawdzenie skrzynki
- Zachowane potwierdzenie dostarczenia lub odczytu
- Nadany list polecony lub kurier z tym samym oświadczeniem, jeśli kontakt jest utrudniony
- Spisana notatka: data, godzina, uczestnicy, sposób przekazania, użyty adres, reakcja pracownika
Po rozmowie
- Wygaszone dostępy, dopiero po potwierdzonym doręczeniu
- Zwrócony sprzęt, spisany protokół z numerami seryjnymi
- Rozliczony ekwiwalent za niewykorzystany urlop w ustawowym terminie
- Wydane świadectwo pracy w dniu ustania stosunku pracy, niezależnie od zwrotu sprzętu
- Komplet dokumentów i dowodów doręczenia w aktach pracownika
- Wyrejestrowanie z ubezpieczeń w ZUS i rozliczenie benefitów
Na koniec
Rozstanie z pracownikiem zdalnym wymaga pilnowania dwóch rzeczy naraz. Formy, czyli kwalifikowanego podpisu elektronicznego lub papieru z podpisem odręcznym. I doręczenia, czyli stworzenia pracownikowi realnej możliwości zapoznania się z dokumentem oraz zachowania dowodu, że ta możliwość istniała.
Reszta to kolejność. Najpierw rozmowa i skuteczne doręczenie, potem dostępy. Najpierw świadectwo pracy i ekwiwalent, niezależnie od tego, czy laptop wrócił. I notatka spisana tego samego dnia, bo za pół roku nikt nie będzie pamiętał, o której godzinie poszedł mail.
Na koniec przypomnienie, które przy tym temacie ma znaczenie: stan prawny opisany w artykule jest aktualny na 19 października 2026 r., a sam tekst ma charakter informacyjny. Nie zastępuje porady prawnej w konkretnej sprawie, a przy nietypowym stanie faktycznym, sporze ze związkiem zawodowym lub pracowniku wykonującym pracę zdalną z zagranicy warto skonsultować się z prawnikiem przed wysłaniem dokumentu.
FAQ: Wypowiedzenie umowy o pracę mailem: jak rozstać się z pracownikiem zdalnym zgodnie z prawem
Czy można zwolnić pracownika mailem?
Tak, pod warunkiem że wypowiedzenie jest plikiem opatrzonym kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Oświadczenie z takim podpisem jest równoważne oświadczeniu złożonemu na piśmie (art. 78¹ § 2 Kodeksu cywilnego), a sam podpis podpisowi własnoręcznemu (art. 25 ust. 2 rozporządzenia eIDAS). Wiadomość bez podpisu kwalifikowanego również rozwiąże umowę, ale zrobi to wadliwie, co daje pracownikowi podstawę do odwołania się do sądu pracy.
Czy wypowiedzenie umowy o pracę można wysłać pocztą?
Tak i jest to nadal prawidłowy sposób, jeśli wysyłasz dokument papierowy z podpisem odręcznym. Poczta nie daje jednak automatycznego bezpieczeństwa. Przy nieodebranej przesyłce nie działa fikcja doręczenia znana z procedury sądowej, tylko wzruszalne domniemanie faktyczne, które pracownik może obalić. Przy sprawach z twardym terminem, na przykład przy zwolnieniu dyscyplinarnym, poczta bywa ryzykowna.
Czy skan podpisanego wypowiedzenia wysłany mailem wystarczy?
Nie. Skan to graficzne odwzorowanie podpisu, czyli forma dokumentowa, a nie pisemna. Dla wymogu z art. 30 § 3 Kodeksu pracy liczy się podpis, nie to, że dokument wygląda na podpisany. Wypowiedzenie i tak rozwiąże umowę, ale będzie wadliwe.
Czy pracownik musi podpisać wypowiedzenie?
Nie. Wypowiedzenie jest oświadczeniem jednostronnym, więc nie wymaga ani podpisu pracownika, ani jego zgody. Rozstrzyga to, czy pracownik miał realną możliwość zapoznania się z treścią. Odmowa przyjęcia pisma niczego nie blokuje.
Co zrobić, gdy pracownik nie odbiera listu z wypowiedzeniem?
Nie opieraj procesu na jednym kanale. Przygotuj drugi sposób doręczenia tego samego dokumentu i dokumentuj kolejne próby kontaktu. Sąd Najwyższy dopuszcza wysłanie identycznej treści najpierw elektronicznie, a potem pocztą. Celowe unikanie odbioru działa zresztą na niekorzyść pracownika, bo przenosi na niego ciężar dowodu.
Czy wypowiedzenie podpisane profilem zaufanym jest ważne?
Profil zaufany nie jest kwalifikowanym podpisem elektronicznym, więc nie wypełnia art. 78¹ Kodeksu cywilnego. Sprawa bywa przedstawiana jako oczywista, a nie jest: art. 20ae ust. 2 ustawy o informatyzacji zrównuje skutki podpisu zaufanego z własnoręcznym, tyle że przeważa pogląd, iż dotyczy to relacji z podmiotami publicznymi. Sąd Najwyższy tego nie rozstrzygnął. Przy wypowiedzeniu bezpieczniej użyć podpisu kwalifikowanego.
Czy darmowy podpis kwalifikowany z mObywatela nadaje się do podpisania wypowiedzenia?
Technicznie to pełnoprawny podpis kwalifikowany, ale usługa jest przeznaczona do spraw prywatnych, niezwiązanych z działalnością zawodową. Podpisanie wypowiedzenia przez pracodawcę wykracza poza to przeznaczenie. Firma, która chce rozstawać się z pracownikami elektronicznie, powinna korzystać z komercyjnego certyfikatu od dostawcy usług zaufania.
Czy świadectwo pracy można wysłać mailem?
Tak, jeśli zostało sporządzone w postaci elektronicznej i opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Trzeba je wydać w dniu ustania stosunku pracy, a nie w ciągu 7 dni, jak często się przyjmuje.





